Zapomniany wrocławianin: Charles Proteus Steinmetz – geniusz i wizjoner w karlim ciele

Lipiec 12, 2011 Paweł Andrzejczuk 5 kom.

Był geniuszem, to nie ulega wątpliwości. Przyjaźnił się z Einsteinem, korespondował z Leninem, w swoim domu gościł takie persony, jak Edison czy Marconi. Lista jego patentów jest imponująca – liczy ponad 200 pozycji. Nie ma jednak o nim wzmianki w „Encyklopedii Wrocławia” czy „Mikrokosmosie”. Polska edycja Wikipedii również milczy na jego temat. We Wrocławiu nie znajdziemy ulicy jego imienia, ani nawet pamiątkowej tablicy. Choć z jego patentów korzystamy na co dzień, 99 proc. wrocławian nie wie o jego istnieniu. Świat zna go pod nazwiskiem Charles Proteus Steinmetz. Urodził się we Wrocławiu 9 kwietnia 1865 r. jako Karl August Rudolf Steinmetz.

Charles Proteus Steinmetz

Charles Proteus Steinmetz – fotografia z 1915 r. (Źródło: Link)

Kiedy przyszedł na świat nic nie zapowiadało, że Steinmetz będzie jednym z najwybitniejszych umysłów przełomu XIX i XX w. Po ojcu i dziadku odziedziczył choroby, które powodowały deformację ciała. Cierpiał m.in. na karłowatość, kifozę (potocznie zwana garbem) czy dysplazję stawu biodrowego. Od najmłodszych lat przejawiał wielkie zdolności w kierunku przedmiotów ścisłych. W wieku 8 lat rozpoczął edukację we wrocławskim Johannes Gymnasium, które ukończył po 9 latach. Była to ekskluzywna i najlepsza szkoła dla chłopców w ówczesnym Breslau. Swoich nauczycieli zadziwiał znajomością matematyki i fizyki. Bezpośrednio po tym podjął studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Studiował jednocześnie na czterech kierunkach: matematyce, fizyce, chemii i ekonomii. Nie uzyskał jednak dyplomu doktora – musiał opuścić Wrocław w 1888 r.

Dlaczego?

Przyczyn było kilka: konflikty z ojcem i macochą, przyrodnim rodzeństwem, zaległości na uczelni, no i najważniejsza sprawa – współpraca z Socjalistycznym Związkiem Studentów. Należy bowiem wyjaśnić, że Karl Steinmetz był socjalistą (jak wielu jego kolegów ze studiów) i wierzył w postęp ludzkości, jako rozwój techniki i nauki, ale w warunkach powszechnej sprawiedliwości społecznej. Na takie poglądy nie było miejsca w ówczesnej Rzeszy Niemieckiej.

Steinmetz wyjechał z Wrocławia do Szwajcarii, gdzie podjął studia na Politechnice Federalnej w Zurychu. Jednak już po roku opuścił Szwajcarię i wybrał się w podróż za ocean. Do Stanów Zjednoczonych.

American dream niemieckiego Żyda

„Amerykański sen” Steinmetza mógł się jednak nie spełnić – urzędnik imigracyjny długo się opierał przed wpuszczeniem na amerykańską ziemię niedowidzącego karła, z mocno zdeformowanym ciałem, bez grosza przy duszy i do tego nie znającego jęz. angielskiego. Dla bezdusznego urzędnika Steinmetz nie był dobrym „materiałem” na pełnoprawnego Amerykanina. Tylko dzięki prośbom kolegi ze studiów, z którym podróżował, Steinmetz nie został zawrócony do Europy. W końcu nasz wrocławianin stanął na amerykańskim lądzie i trzeba przyznać, że Stany Zjednoczone nigdy nie pożałowały tej decyzji.

W USA Karl Steinmetz przyjął nazwisko Charles Proteus Steinmetz (Proteus było jego przydomkiem jeszcze z czasów studenckich) i zaczął pracę w małej firmie elektrycznej w okolicach Nowego Jorku, założonej przez niemieckiego emigranta Rudolfa Eickmeyera. W nowych realiach Steinmetz szybko przekwalifikował się z teoretyka-matematyka w inżyniera elektryka. W firmie Eickmeyera zajmował się udoskonalaniem maszyn elektrycznych, projektowaniem silników komutatorowych prądu przemiennego stosowanych w tramwajach oraz obliczał i budował transformatory.

I wtedy w życiu Steinmetza pojawił się potężna firma – General Electric. Jeden z założycieli GE i wybitny wynalazca Thomas Alva Edison, do niedawna orędownik prądu stałego, zdecydował się przejść na technologię prądu przemiennego. GE przejął więc niewielką firmę Eickmayera, a wraz z nią Charlesa Proteusa Steinmetza. W ten sposób Steinmetz stał się „najcenniejszym przyrządem w posiadaniu General Electric”, jak napisał John Dos Passos w książce „42. równoleżnik”.

Steinmetz z Edisonem
Steinmetz z Edisonem (Źródło: Link)

Pod skrzydłami potężnego przedsiębiorstwa, Steinmetz mógł rozwinąć swój talent. GE specjalnie dla niego wybudowało laboratoria naukowe, w których eksperymentował i prowadził badania. W czasie jednego z doświadczeń odkrył zjawisko histerezy, w 1900 r. stworzył teorię silnika histerezowego, które na masową skalę zaczęto stosować dopiero po śmierci Steinmetza.

W GE pełnił początkowo funkcję szefa biura konstrukcyjnego i inżyniera konsultanta, jednak szybko awansował na dyrektora do spraw badań i rozwoju.

Steinmetz, Einstein i Tesla - rok 1921
Steinmetz, Einstein i Tesla – rok 1921 (Źródło: Link)

Socjalista w świecie kapitalizmu

Żył w państwie dalekim od swoich ideałów, ale wciąż pozostawał zadeklarowanym socjalistą. Choć zajmował jedno z najważniejszych stanowisk w General Electric, nie pobierał regularnej pensji. Firma zakupiła mu dom i wszystkie niezbędne do życia przedmioty, a Steinmetz raz na jakiś wystawiał Edisonowi rachunki na swoje usługi. Był działaczem społecznym, potępiał rasizm, propagował współpracę z Rosją, w której wkrótce władzę przejęli bolszewicy. Zresztą Steinmetz prowadził liczną korespondencję z samym Leninem i można przypuszczać, że to Steinmetz podpowiedział Wodzowi Rewolucji slogan „Komunizm – to władza radziecka plus elektryfikacja całego kraju”.

W pracy był tytanem, pracoholikiem wręcz, ale postulował wprowadzenie 4-godzinnego dnia pracy.

Jego badania otworzyły drogę do komercyjnych zastosowań elektryczności. Wyobraźnię współczesnych mu ludzi pobudzały badania nad piorunami – gazety donosiły o zbudowanych przez niego generatorach sztucznych błyskawic. Napisał kilkanaście podręczników wyjaśniających najnowsze zagadnienia elektrotechniki, ale także teorię względności. W latach 1901-1902 był prezydentem AIEE (American Institute of Electrical Engineers). Budował elektrownie wodne, elektryfikował kolej, opracowywał nowe typy świetlówek. Pozostawił po sobie ponad 200 patentów.

Był również wizjonerem – przewidział rozpowszechnienie się radia, telewizji, klimatyzacji, elektrycznych urządzeń AGD i wykorzystania energii słonecznej. Od 1917 r. podejmował próby produkcji i sprzedaży samochodów elektrycznych, które dziś – niemal po 100 latach – wracają do łask.

Steinmetz z rodziną i elektrycznym samochodem
Charles Proteus Steinmetz z adoptowanym synem Josephem Haydenem, wnukami oraz… elektrycznym samochodem (Źródło: Link)

I kilka anegdot

Charles Proteus Steinmetz jest bohaterem wielu anegdot, poniżej niektóre z nich:

  • Podczas jednej z naukowych debat z udziałem publiczności Steinmetz dyskutował z Albertem Einsteinem. Zgromadzona publiczność przysłuchiwała się dyskusji całkowicie zdezorientowana. Panowie w trakcie rozmowy nieświadomie zmienili język z angielskiego na niemiecki, by potem przejść na jidysz.
  • Kiedy Steinmetz spotykał się z Thomasem Alvą Edisonem, wiedząc, że ten jest głuchy, wystukiwał mu na kolanie alfabetem Morse’a to, co miał do powiedzenia.
  • Steinmetz palił bardzo dużo papierosów. Pewnego dnia po przyjściu do swojego biura stwierdził, że coś się zmieniło. Na stole stał kartonik z napisem „No Smoking”. Nie myśląc wiele, wziął pióro, dopisując pod spodem „No Steinmetz” i poszedł do domu. Następnego dnia szyld zabraniający palenia w miejscu pracy zniknął.
  • Znane jest też jego żądanie zapłaty 10 tys. dolarów za konsultację dotyczącą wadliwie działającego generatora. Pewnego dnia awarii uległa bardzo skomplikowana maszyna. Inżynierowie GE długo szukali uszkodzenia, a nie potrafiąc go znaleźć poprosili o pomoc będącego już na emeryturze Steinmetza. Steinmetz przyszedł ze swoim nieodłącznym notesem i papierosem w ustach. Chodził od maszyny do maszyny, coś mierzył notował i zaglądał do środka. Po godzinie wziął do ręki kawałek kredy i postawił krzyżyk na obudowie maszyny w miejscu, gdzie należało dokonać korekty uzwojenia. Po jej wprowadzeniu generator zaczął działać prawidłowo. Za usługę wystawił rachunek w wysokości 10 tys. dolarów. Oburzona wysokością honorarium firma zażądała wyszczególnienia czynności i ich wyceny. W uszczegółowionym rachunku pojawił się zapis 10 dolarów za postawienie kredą krzyżyka i 9990 dolarów za wiedzę, gdzie go postawić.

Zmarł 26 października 1923 r. Miał 58 lat. Nigdy się nie ożenił, ponieważ nie chciał, żeby dzieci oddziedziczyły jego ułomności. Miał jednak wnuki, które rozpieszczał – stworzył bowiem rodzinę zastępczą, adoptując młodego inżyniera Josepha Haydena.

Amerykanie pamiętają o jego osiągnięciach naukowych. Amerykańskie Towarzystwo Inżynierów Elektryków przyznaje każdego roku nagrodę naukową imienia Steinmetza.

Poczta Stanów Zjednoczonych w 1983 r. wydała serię czterech znaczków poświęconą sławnym elektrykom. Na znaczkach umieszczono wizerunki Edwina Armstronga – twórcy m.in. odbiorników superheterodynowych, Nikoli Tesli – konstruktora silnika indukcyjnego i Philo Farnswortha – pioniera amerykańskiej telewizji. Serię otwiera jednak znaczek z podobizną Charlesa Proteusa Steinmetza – Wrocławianina, Niemca, Żyda, Amerykanina, geniusza w ciele karła.


Seria znaczków ze sławnymi elektrykami (Źródło: Link)

Źródła:

  • http://energetyka.wnp.pl/karl-steinmetz-tworca-teorii-pradow-przemiennych,7272_2_0_0.html
  • http://www.skps.wroclaw.pl/index.php?function=show_all&no=811
  • http://en.wikipedia.org/wiki/Charles_Proteus_Steinmetz
  • http://inventors.about.com/od/astartinventions/a/Steinmetz.htm
  • http://tygodnik.onet.pl/1,19144,druk.html

breslau, nauka, wrocław, wrocławianie Historie wrocławskie

5 kom. → “Zapomniany wrocławianin: Charles Proteus Steinmetz – geniusz i wizjoner w karlim ciele”

  1. lehoo 10 miesiąc(e) temu   Odpowiedz

    Jest też jednym z pomysłodawców zastosowania liczb zespolonych do opisu stanów ustalonych w liniowych obwodach prądu przemiennego.

  2. lehoo 10 miesiąc(e) temu   Odpowiedz

    Drugim sławnym w elektrotechnice breslauerem z urodzenia, monachijczykiem z wyboru jest Leo Graetz, wynalazca mostka prostowniczego.

  3. Wrocławski Smakosz 9 miesiąc(e) temu   Odpowiedz

    Jak zwykle kawał dobrej lektury. Pozdrowienia i polecamy się: wroclawskismakosz.pl

  4. Szpieg Przemo 2 miesiąc(e) temu   Odpowiedz

    Fascynujący artykuł. Musiał Cię kosztować dużo pracy. Dziękujemy. Jak Ty znalazłeś te fotografie. ;-) Szczególnie podoba mi się ta z młodym Einsteinem i Teslą. Na końcu artykułu niesamowite anegdoty, jak ta o Edisonie. Przedstawiłeś mi bardzo wartościowego człowieka, o którym nie miałem zielonego pojęcia. Połknąłem ten artykuł i mam zamiar lepiej poznać ten portal, bo zapowiada się rzeczowo.

    • Paweł Andrzejczuk 2 miesiąc(e) temu   Odpowiedz

      „Jak Ty znalazłeś te fotografie.”
      Google jest moim przyjacielem :)

Zostaw komentarz

Wro-blogi w jednym miejscu


Poznaj wrocławską blogosferę!

Polecane wpisy